piątek, 2 sierpnia 2013

Wszystko zaczęło się walić dwa lata temu kiedy to zerwałam ze swoim chłopakiem , szczerze był dla mnie całym światem gdy nagle to wszystko znikło nadal nie potrafiłam się z tym pogodzić . Zerwaniem to nie można nazwać . Myślałam ,że będzie okej ,ale jak to się mówi nieszczęścia chodzą parami u mnie chodzą stadami . Miałam dość  . Usiadłam z ciepłą kawą przy oknie i wpatrywałam się jak deszcz spływa po szybie . Przemoknięci ludzie biegają dookoła szukając schronienia przed nim , w tle dym pary unoszącej się do góry dawał klimat przemijaniu tego wczesnego wieczoru . Okno zaparowało więc przetarłam je delikatnie moim jedwabnym swetrem i zobaczyłam go . Biegnął w stronę mojego domu  . To nie możliwe pomrugałam oczami ach no tak znów moje zwidy . Posmutniałam i okryłam się kocem robiło się coraz zimniej lecz ja siedziałam w tym miejscu od tych dwóch lat nie zależnie od zmiany pogody przez cały czas siedziałam . Nie chciałam nikogo znać . Zeszłam na dół po ciasto które mama upiekła pachniało w całym domu . U mnie jest dziwny zwyczaj jadania czegoś słodkiego na wieczór więc z uśmiechem na twarzy podeszłam do blachy z ciastem i z chęcią sięgnęłam po dwa kawałki idąc do góry mama mnie chwyciła za rękę spojrzała na mnie tym ubłagalnym wzrokiem wiecie typy ,, proszę powiedz ''

- Mamo nie - z góry powiedziałam i miałam już iść ,ale się cofnełam męczyła mnie to myśl , mama nie dawała za wygraną tak jak ja była uparta więc przytrzymała mnie i zaczęła mówić tym swoim spokojnym tonem głosu , który został wyćwiczony przez lata pracy z chorymi dziećmi  . Miała niesamowite podejście psychiczne do mnie nie mogłam odmówić rozmów z nią , robiłyśmy to co wieczór ,ale dawno tego nie zrobiliśmy , skapłam się ,że mama mówiła coś do mnie a jedynie co usłyszałam to
- Kochanie musimy o tym pogadać , o tym co się stało wiesz ,że możesz na mnie liczyć , przecież wiesz zawsze tutaj jestem - ona była jak mój osobisty anioł , omijałam  z nią rozmowy ponieważ nie chcialam by wiedziała co się stało te dwa lata temu .
- Okej mamo czas powiedzieć , tyle lat to ukrywałam tylko daj mi chwilkę - Pobiegłam na górę zamknęłam drzwi zsunęłam się z nich i zaczęłam płakać , trudno mi było do tego wszystkiego wracać , to było ciężkie . Podeszłam do łóżka pod nim miałam cały karton rzeczy , które przypominało mi to wszystko  . Jeżeli miałam już mówić jej o tym to w prostym języku . Nie zamierzam mówić to do niej bezpośrednio . Wzięłam karton pod pachę i ciasto położyłam na stertach listów i zdj i zeszłam na dół . Mama czekała na mnie z ciepłą czekoladą i powitała mnie z uśmiechem
- To mów kochanie
- Ok , a więc wtedy gdy wysłałaś mnie na obóz taneczny , poznałam go miał na imię Kaspian i był tam moim przyjacielem . Byliśmy w tej samej grupie wiekowej i przydzieli nas do duetu byśmy zatańczyli więc się zgodziłam ,ale przez spotykanie się codzienne przybliżyliśmy się do siebie - z kartona wyciągnęłam zdj i podałam jej , uśmiechała się najwidoczniej widok mnie szczęśliwej był dla niej szokiem bo dawno tegonie widziała spojrzałam na nią i gdy skończyła kontynuowałam
- więc gdy było po obozie nie chcieliśmy by było tak ,że mamy totalnie ze sobą skończyć więc pisaliśmy do siebie listy , stwierdziliśmy ,że pisanie na portalah społecznościowych jest mało wiarygodne i już przestażałe i takie prymitywne - wyciągnęłam listy i było mi coraz ciężej mówić w gardle czułam kluskę , przez którą miałam ochotę wybuchnąć płaczem ,ale byłam wytrzymała
- I tak pisaliśmy nawet wysyłaliśmy sobie prezenty na urodziny walentyki i tak dalej wiesz ogółem na święta - popłynęła mi łza ,ale szybko ją ztarłam z oczu
- Spotkałam go pamiętasz często przyjeżdżał tu i siadaliśmy i gadaliśmy całowaliśmy się wiesz jak zakochane pary mieliśmy swoje miejsce i je uwielbialiśmy potem wyjechał i znów go spotkałam ,ale już w szpitalu ciężko chorego na genetyczny krwotok podpajęczynówkowy - wybuchłam płaczem - i on iii onnn - mówiłam przez łzy - umarł - powiedziałam z ulgą  wkońcu się komuś wygadałam 
- I on umierał na moich oczach , najpierw zapomniał jak mam na imię i się zastanawiał , potem dostał padaczki , potem wymiotował i wymiotowal potem była tylko krew i za późno - mówiłam jak w transie a oczy napływały mi same do oczy , zaczęłam znowu płakać i jąkać się i nie chciałam już o tym gadać spojrzałam na mamę najwidoczniej ją też to poruszyło - Mamo ja go kochałam a on od tak mnie opuścił , pamiętaj ,że ja bez niego jestem niczym , chodź muszę ci coś pokazać - złapałam ją za rękę i usiadłam przy oknie - tu jest moje i jego miejsce dlatego tu siedzę , gdy tu siedzę w myślach słyszę jego głos on tutaj jest i mnie nie opuścił , pomyśl ,że jestem wariatką ,ale to prawda on tu jest - powiedziałam cicho , mama przysiadła obok mnie  i tylko patrzyła na mnie . 

Koniec części pierwszej aby była druga 1 komentarz  i lecimy dalej :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz