poniedziałek, 20 stycznia 2014

cz1 ;)

Budzi mnie chłod z niewiadomych przyczyn skulam sięi wiem ,że nie jestem u siebie do tego mam otwarte okno , wstaje ..Pozwalam by moje nogi upadły na ziemie i ruszam do okna zamykając go ,ale ono jest zamkniete przecieram sennie oczy i ruszam korytarzem do salonu gdzie słysze ,że ktos gra na pianinie przystaje przy progu i pozwalam sobie na oglądanie tego pięknego widoku . Harry siedzi bez koszuli a na jego klatce piersiowej widac tatuaże wszedzie tatuaże co bym zrobiła by ucałowac chociazby jeden. Nic nie moge z tym z robic z odległości przygladam się jak z gracją i wdzienkiem przesuwa swoimi smukłymi palcami po klawiszach . Uwielbiam patrzec jak to robi . Dzisiejsza melodie jest smutna ,wręcz wywierca we mnie dziure cos jes nie tak . Czyżby był smutny ? Na palcach po cichu podchodze i przysiadam obok niego wiem,że się wkurzy wiec siadam mu na kolanach i skulam sie w kłebek jak kot.Nic nie robi wiem ,że cierpi wiec wtulam się w jego umieśniony tos a palcami dotykam tatuaży . Taka bliskośc z przyjacielem ? Och nie nie powinnam , gdy podnosze na niego wzork oczy ma rozszerzone pełne strachu bólu rozpaczy . Siegam bo jego piękną twarz i ocieram zabłakan łze wiem ,że milczenie jest złotem i w tym ,rzecz nie powinnam nic mówi tylko cisza..Cisza powinna byc miezy nami ,ale on ją przerywa
-Wiesz ,że Lou miał wypadek - zagrał kolejną smutna nutę
- To jego piosenka , mam nadzieje ,że grając ją coś mi to da- widze jego twarz cała w łzach , scałuje je i usmiecham sie do niego
- nie martw się na pewno będzie okej , jestem przy topie - ściskam jego dłon ,która trzyma na klawiszach , czuje ,że się uśmiecha i wiem ,że mi tym sposobem daje znac ,że mi ufa . Jestem jego seketną przyjaciółką byłam bezdomnna dziwką . Przygarnął mnie zadbał o mni i uratował mi zycie. Temu człowiekowi jestem dłużna, troche czułości mu nie zaszkodzi patrząc na to ,że nie ma obecnie nikogo . Kto by go wsparł gdy obecnie upada. Siadam okrakiem na niego i wtulam się jeszcze raz, on wtula sie w moje włosy i zaczyna szlochac , westchnełam gdy czuje jak po mym ramieniu płyna gorace łzy ukochanego ,zakazanego ukochanego . Nie pozwala mi na to bym go kochała sądzi ,że nie będę szczesliwa. Sława to nic dobrego , łapie go za włosy i delikatnie przyciskam do siebie tuąc go do swojej piersi tak mocno jak tylko potrafie. I tak trway okolo 20 minut , czuje jego oddech łka teraz i nagle się uspokaja podnosze jego głowę i iwdze ,że usn ał jego twarz jest taka spokojna , taka bez smutku.Taka bez wyrazu , młoda beztroka ,mamrocze co przez sen , wzdycham... Oj mój kochany ,szturcham go delikatnie i w połowie snu a w połowie przytomnego zanosze do jeg o sypialni. Kładzac go on przysika mnie ciężarem nie mam wyjścia po długeij walce ztrzepnięcia go ze mnie poddałam sie . Nie chce go budzic wyglada tak młodo więc zasypiam.
__
Czuje ciepło , jest mi goraco prekręcam sie i widze jego wlosy delikatnie poczochrane twarz uśmiechnięta we śnie . Oplata mnie całą jak winorośl na płocie oplata mnie całą . Nie wiem jak sie znou przekręci bym mogła wstac. Bojąc się go obudzi wstaje na koniuszkach palów przesówam go na bok i przechodze na bok łózka by zabra nieumyta naczynia i pozbierac ta sterte papierosów wypalonych podczas jego nerwów. Lecz gdy mam odchodzi coś mnie łapie za ręke odwracam sie i widze jego uśmiechniętego , wypoczetgo
-Witaj , nie zostawiaj mnie , prosze...- znowu ten wyraz jakby był małym cierpiącym dzieckiem odkładam rzeczy na komode a on aptrzy co ja robie
- Na pewno ? Nie powinnam- mówie zagryzając wargi ,ale on sie nie poddaje podnosi kołdrę i zaprasza mnie do siebie , wzdycham...Na prawdę nie powinnam ,ale kłade sie obok niego przewracając sie na plecy spoglądając na sufit
- opowiem ci coś okej ?- odwracam się na bok i opieram na łokciu pokazując mu ,że tak jestem ciekawa jego opowieści
- Nie jest mi łatwo ,ale ta głupia historia , zakochalam sie w lou przez jakiś moment , czułem coś wiecej do niego i byl moim wszechświatem nie widziałemnic oprócz jego . Był dla mnie jak brat ,ale jak mógł nim byc jak go kochałem w dzień gdy mu oto powiedziałem był najgorszy ,bo mnie znienawidził ,wyzwał od pedałów i nie tylko ..- spoglądam na niego z ciekawością on tak serio
-Styles jestes gejem ?- on nagle powaznieje i kreci głową
- nie , właśnie nie jestem ,ale od tamtego czasu kazdy tak myśli każdy mi wmawia ,ze ja i lou jestesmy ze soba w jakim chujowym tajnym związku ,ale tak nie jest przez te głupie plotki nasze relacje sie pogorszyły i to nie tylko pomiedzy nami ,ale pomiedzy reszta wszystko oszalało nikt nie wiery mi ,ze tak nprawde juz go nie kcham tak samo lou nie może byc szczesliwy ,bo jada po jego slicznej dziewczynie . - wzdycha i pokazuje na mnie
- ale ty , do cholery jasnej ty namieszałas mi  głowie pomimo tego ,ze byłaś brudna niezadbana ,ale piękna ciemne włosy i ach te szare oczy widziałem w tpobie jego i ciebie poznałem jesteś ientyczna jak on czuła inteligetna śmieszna ambitna jestes sobą , nawet nie wiesz kim jestes a widze jak teraz przygryzasz warge jak sie rumienisz gdy to słyszysz wiem ,ze sądzisz ,ze nie chce z tobą byc ,ale tak nie jest jak wysacza z ciebie wszystkie informacje pozostanie po tobie sucha nitka i wtedy odemnie odejdziesz , ja - mówi i nagle przerywa łka przeklina pod nosem i nagle jakając się mówi - bo ja . ja . ja cie kocham , zakochałem się ? A teraz nagle lou  . Tak starsznie mocno cie kocham . tak starsznie chce z tobą byc,ze az mi sie chce skakac krzyczec a zarazem palic i pic  w tym samym czasie. Sprawiasz ,ze inaczej postrzegam świat i to wszystko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz